Empatia

Empatia

 

(fot. h.koppdelaney/ flickr.com)

(fot. h.koppdelaney/ flickr.com)

Jak uczyć dzieci…
…empatii

Chcielibyśmy, żeby nasze dziecko umiało nie tylko wyrażać własne uczucia, ale także, żeby umiało wczuć się w to, co przeżywają inni. Taką umiejętność nazywamy empatią. Bez empatii trudno jest kochać, trudno nawiązywać trwałe i szczęśliwe związki. Warto zadbać o to, żeby dziecko nauczyło się empatii.
Dzieci na ogół nie są zbyt empatyczne z natury, chociaż zdarzają się wyjątki. Jedna z moich córek w wieku około 3 lat, widząc, że siedzę w ogrodzie z mokrymi włosami, założyła mi na głowę majtki wyciągnięte z szafy, mówiąc czule: „Masz, mamusiu, pewnie ci zimno…”. A kiedy ktoś w rodzinie był smutny, podchodziła i, nic nie mówiąc, przytulała do policzka tej osoby swój pyzaty policzek – pomagało rewelacyjnie! Zwykle jednak dzieci są nastawione bardzo egocentrycznie, a wieku nastoletnim ta właściwość szczególnie się nasila.
Jak możemy pomóc dzieciom nauczyć się empatii? Problem pojawia się nieraz bardzo wcześnie, np. kiedy niemowlę szarpie nas boleśnie za włosy. Osobiście nie mam przekonania do metody polegającej na szarpnięciu dziecka za włosy („Zobacz, jak to boli!”). Uważam, że wystarczy powiedzieć „Nie lubię, jak mnie szarpiesz za włosy, to mnie boli”. Ważne jest, żeby ten nasz komunikat był spójny, to znaczy takim słowom nie powinien towarzyszyć wesoły uśmiech świadczący o rozbawieniu („Ale z ciebie łobuz! Podoba mi się to”empatia3) ani groźna mina („Nie lubię nie tylko tego, co robisz, nie lubię też ciebie!”). Jeśli sama informacja nie wystarczy, potrzebny jest zakaz: „Nie zgadzam się, żebyś to robił. To mnie boli”, najlepiej poparty jakimś rodzajem fizycznej blokady (przytrzymanie ręki dziecka, odsunięcie się), żeby było jasne, że zabawa skończona.
Niewiele pomoże nam też powtarzanie dziecku powiedzenia „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”. Problem w tym, że każdemu niemiłe trochę co innego. Empatia wymaga właśnie oderwania się od własnego sposobu odczuwania, a przestawienia się na sposób odczuwania właściwy innej osobie.

empatia-300x203
Jeśli chcemy uczyć dziecko empatii:
• Jak zwykle – zacznijmy od siebie! Zaobserwujmy: czy zwracamy uwagę na przeżycia innych osób, czy tylko na ich wygląd, zachowanie, poglądy, wypowiedzi? Czy umiemy wczuć się w to, co przeżywają nasi bliscy? Słuchamy ich sercem, czy tylko uszami i rozumem? Spróbujmy częściej zastanawiać się, co może czuć ktoś inny. Warto też częściej rozmawiać o uczuciach – czasem trudno jest nam przestawić się na czyjś sposób odczuwania, dopóki ten ktoś nie opowie, co czuje w różnych sytuacjach.

• Towarzyszmy empatycznie dziecku, które przeżywa jakieś intensywne uczucia. Dzielmy z nim jego radości i smutki, bez zaprzeczania („Nie jest wcale tak źle, przesadzasz!”), pouczania („Wiem, że ten serial cię śmieszy, ale powinieneś mniej oglądać telewizję”), oceniania („Jesteś taki tchórzliwy”), udzielania rad („Zerwij z tym chłopakiem, nie jest ciebie wart”). Wystarczy pobyć przy dziecku, „policzek przy policzku”.

empatia1

• Nie wymagajmy od dziecka empatii i wynikających z niej zachowań na siłę: „Zobacz, jaki chłopczyk smutny, podziel się z nim swoimi zabawkami!”, „Dziewczynce było przykro, przeproś ją!”. Lepiej powiedzieć bez żadnego nacisku: „Widzę, że masz dużo zabawek, a chłopiec obok – mało. Ucieszyłby się może, gdybyś pozwolił mu się pobawić swoimi. Chcesz mu pozwolić czy wolisz mieć swoje zabawki tylko dla siebie?”. Decyzja powinna należeć do właściciela zabawek. Albo: „Widzę, że wydarzyło się między wami coś trudnego. Spróbujcie razem znaleźć wyjście z tej sytuacji, chętnie wam w tym pomogę” – a sensowna pomoc w takiej sytuacji polega na tym, że ułatwiamy obojgu dzieciom wyrażenie swoich uczuć i potrzeb, asystując tylko przy rozmowie, jaka odbywa się między nimi. Nieraz po takiej rozmowie dobrowolnie przepraszają się obie skłócone strony albo okazuje się, że przeprosiny wcale nie są potrzebne.

• Pogódźmy się z tym, że nastolatki są aż tak egocentryczne – jest duża szansa, że im to przejdzie, zwłaszcza, jeśli z naszej strony doznają wielu przejawów empatii. Nie pozwalajmy natomiast na to, żeby zachowywały się w sposób dla nas raniący. Kiedy dziecko jest w trudnym okresie dorastania, nieraz musimy sami zadbać o ochronę naszych uczuć: „Słyszę, że jesteś na mnie wściekła i masz do mnie żal. Nie zgadzam się, żebyś mnie obrażała”. Warto też nauczyć je – jeśli wcześniej tego nie zrobiliśmy – wyrażania uczuć i potrzeb zamiast wyrażania pretensji (tzw. język żyrafy zamiast języka szakala): „Kiedy oskarżasz mnie, czuję się zaatakowana i mam ochotę się bronić. Nie umiem wtedy skupić się na problemie, z którym przyszłaś. Chętnie natomiast posłucham, czego potrzebujesz lub co ci przeszkadza”.

• Rozmawiając z dzieckiem, pamiętajmy, żeby mówić też o uczuciach – własnych, dziecka, jego przyjaciół, znajomych, nauczycieli. Zastanawiajmy się wspólnie, co mógł poczuć ktoś w konkretnej sytuacji i dlaczego zachował się tak, a nie inaczej (bardzo często „motorem” zachowania są właśnie uczucia). Mogą nam w tym pomóc filmy i książki, które mówią o świecie uczuć i uczą empatii. Warto np. wybrać się całą rodziną do kina na film „W głowie się nie mieści” i porozmawiać później o tym, co dzieje się w naszych głowach. Dla młodszych dzieci polecam też książki J. Berendt i A. Ryfczyńskiej: Przyjaciele żyrafy. Bajki o empatii oraz Tęskniący Zenon i żyrafa, która spadła z krzesła.
Na koniec – propozycja: może ktoś z Czytelników chciałby opisać jakiś przejaw empatii u swojego dziecka?

05992c4a0f07a9d9f61c2d19509a584a,62,37

Alicja Zagrodzka
adiunkt w Akademii Pedagogiki Specjalnej im. M. Grzegorzewskiej w Warszawie
realizatorka warsztatów „Szkoła dla Rodziców i Wychowawców”
mama 4 dzieci

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *